O autorze
Dziennikarz obywatelski. Działam na rzecz zwiększenia jawności w życiu publicznym korzystając z pomocy Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W 2014 roku nominowana do nagrody Super Samorząd jako członek grupy nieformalnej Miasto Obywatelskie Lubartów, w ramach akcji Masz Głos, Masz Wybór za działania na rzecz świadomego głosowania w wyborach.

W 2015 roku zostałam laureatką konkursu dziennikarskiego na najlepszy materiał prasowy na temat petycji. Konkurs organizowała Kancelaria Senatu wspólnie z Instytutem Spraw Publicznych. Współtworzę serwis o pracy radnych: lubartow.mamprawowiedziec.pl i fanpage Miasto Obywatelskie Lubartów.

Co wolno wojewodzie… A co strażnik może, czyli przypadek Alicji D.

„Znad Marychy” to czasopismo wydawane przez Fundację Przysiółek, którego Prezesem Zarządu jest Piotr Kodzis. Jest on także redaktorem naczelnym. Porusza różne sprawy istotne dla Powiatu Sejnieńskiego, tym wiele obejmujących działania strażnicze.

Jedną z takich spraw bulwersujących społeczność nie tylko ze względu na wymiar finansowy, ale także – a może przede wszystkim – bohaterów, była sprawa fałszowania podpisów. Jeden z sołtysów w gminie Krasnopol niechętnie uczestniczył w sesjach Rady Gminy. Chętnie jednak pobierał diety. W tym także te nienależne.

Nie byłoby to możliwe, gdyby brakowało podpisów na listach obecności –te jednak na nich widniały. Kto z nas nie liczyłby się z poważnymi konsekwencjami, gdyby dopuszczał się tego rodzaju fałszerstw? Podpisy na listach obecności składała żona wspomnianego sołtysa. Fałszerstwo jest przestępstwem. Jednak, gdy tego fałszerstwa dopuszcza się urzędnik, ponieważ Alicja D. nie bywała na sesjach, jako mieszkaniec zainteresowany sprawami gminy a Dyrektor Ośrodka Kultury Sportu i Rekreacji w Krasnopolu; problem nabiera dodatkowego wymiaru. Sytuacja, którą opisał Piotr Kodzis, znalazła swój finał w sądzie. Tam jednak warunkowo umorzono postepowanie wobec Alicji D.

„Znad Marychy” kilkukrotnie poruszało tę sprawę na swoich łamach. Proceder fałszowania podpisów trwał, bowiem od marca 2011 do października 2014.
Piotr Kodzis podkreślał w swoi materiale: Jak dla nas natomiast nie ulega żadnej wątpliwości, że fałszowanie podpisów przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej jest działalnością szkodliwa społecznie. Prokuratura i sąd pozostawiając D. bezkarną, zdawali się kompletnie nie zauważać, że w tej sprawie nie jest istotna wysokość powstałej szkody a ni jej naprawienie poprzez zwrócenie ukradzionych pieniędzy. Nie jest także istotne to, że D. cieszy się nieposzlakowaną opinią. Zwłaszcza, że przewinienie D.nie było jednorazowe: prowadziła swoje przestępcze działania przez długi czas. Istotnie jest to, kto dopuścił się opisywanych przestępstw-funkcjonariusz publiczny, urzędnik na kierowniczym stanowisku dyrektor-i skutki społeczne pozostawienia takich czynów bezkarnymi.

Dlatego nie godząc się na pozostawienie urzędniczki bezkarnej, Fundacja Przysiólek zwróciła się do LGD „Sejneńszczyzna” o usunięcie Alicji D. z zarządu tej organizacji. Piotr Kodzis stwierdził, że nie można przechodzić do porządku dziennego nad bezkarnym fałszowaniem dokumentów przez urzędników.

Tym bardziej, że LGD rozdziela poważne środki finansowe. Jak zatem można dopuścić, żeby w jej władzach zasiadała osoba, której udowodniono popełnienie przestępstwa. Niestety, zarówno Zarząd LGD, jak i Komisja Rewizyjna podjęły decyzje o nierozpatrywaniu wniosku ze względu na upływ kadencji Zarządu i planowanym zebraniu wyborczym. Piotr Kodzis jednak wystąpił także do Wójta Krasnopola o zwolnienie urzędniczki z zajmowanego stanowiska. Udało się także zainteresować sprawą telewizję TTV, którą poświeciła jej jeden z programów z cyklu „Bliżej ludzi”.
Alicja D. została odwołana przez Wójta Gminy Krasnopol ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowym.

Wymiar finansowy tej sprawy jest istotny, jednak nasuwa się pytanie – czy najważniejszy? Postępowanie warunkowo umorzono, więc Dyrektor OKSiR nadal mogła pełnić tę funkcję. Nadal również mogła zasiadać w zarządzie LGD.
Jakim jednak zaufaniem cieszyłaby się władza legitymizująca taki stan rzeczy?
Jaki urząd mógłby wymagać od mieszkańców, by ci ponosili opłaty na rzecz samorządu lokalnego, bez uchylania się od tego obowiązku?
Wszak budżet gminy uszczuplała jedna z jego urzędniczek.
I wreszcie – czy poniosłaby jakiekolwiek konsekwencje bez konsekwentnego sprzeciwu Prezesa Fundacji Przysiółek na nadużycia i niesprawiedliwość?

Znad marychy
Trwa ładowanie komentarzy...