O autorze
Dziennikarz obywatelski. Działam na rzecz zwiększenia jawności w życiu publicznym korzystając z pomocy Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W 2014 roku nominowana do nagrody Super Samorząd jako członek grupy nieformalnej Miasto Obywatelskie Lubartów, w ramach akcji Masz Głos, Masz Wybór za działania na rzecz świadomego głosowania w wyborach.

W 2015 roku zostałam laureatką konkursu dziennikarskiego na najlepszy materiał prasowy na temat petycji. Konkurs organizowała Kancelaria Senatu wspólnie z Instytutem Spraw Publicznych. Współtworzę serwis o pracy radnych: lubartow.mamprawowiedziec.pl i fanpage Miasto Obywatelskie Lubartów.

Bo w życiu najważniejsze jest, żeby…test zdań niedokończonych

Miało być o wiadukcie, który ma trzy koncepcje, chociaż nikt ich nie widział, bo się Burmistrz podzielić nie chce. Jak się już wybuduje, to będzie. A jak się wybuduje, to się zobaczy, za ile.

Ale o tym nie będzie, bo zobaczyłam, że na OstrodaOnline.pl, prowadzonym przez Jacka Piecha, na pierwszym miejscu, wśród najchętniej czytanych jest tekst o nagrodach dla urzędników za lata 2012-2016.

Nikt nie lubi, jak mu się grzebie w portfelu. Problem w tym, że urzędniczy portfel, to także portfel mieszkańców. Stąd jego zasobność budzi zrozumiałe zainteresowanie.
Każdy z nas chce być godziwie wynagradzany. Nie ma w tym nic nagannego.
Za co w urzędzie dostaje się nagrodę? Za to, co przewiduje regulamin, ale powinny to być szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej. Do których w większości nie zaliczają się te, przewidziane w Ostródzie, tj.:
• umiejętność samodzielnego rozwiązywania problemów,
• terminowość załatwiania spraw,
• podejmowanie inicjatywy i pomysłowości w realizacji zadań,
• stosunek do interesantów i współpracowników,
• zdyscyplinowanie,
• umiejętność pracy w zespole.
Oczywiście są różnice w wysokości poszczególnych nagród. Jeden urzędnik dostanie 5000, a inny 1000. Dlaczego? Nie wiadomo, skoro urząd nie chce powiedzieć.
W ubiegłym roku wyróżnił 14 osób za niespełna 115 tysięcy.
Analizując te dane, zastanawiałam się, co można zrobić, żeby np. w marcu dostać 700 zł, a w czerwcu i grudniu po 4 tysiące.

Zaznaczam, że nie są to wszyscy urzędnicy, pracujący w Ostródzkim ratuszu, jednak – co jest niestety typowe – Burmistrz nie ma woli przedstawić wszystkich danych.
Sądząc po liczbie komentarzy, to jest frapujące nie tylko dla mnie.
Jednak, żeby się to stało frapujące, musiał się taki artykuł pojawić, a to wcale nie było proste. Redaktor pierwsze zapytanie skierował do urzędu w lipcu 2015 roku. Niestety, bez efektu. Jeśli władza nie chce czegoś ujawnić, to mówi:
- że nie ma,
- że nie może,
- że może, ale tylko trochę,
- że może, ale nie teraz.
I tym podobne.

Płaszczyzna władza – obywatel powinna stać na kilku filarach, z których jednym jest zaufanie. Zaufanie w to, że władza jak mówi, to wie; wie, co mówi, kiedy mówi i tak dalej.
Pomijam oczywistą sytuację, kiedy władza informacji udzielić nie chce, bo ludzie zobaczą, ilu przyjaciół posiada królik. Ale poza tym władza, a konkretnie Burmistrz, jest tak silny kompetencyjnie, jak silni są jego urzędnicy. A ci, są tylko ludźmi i zdarza się im mylić.
Zatem obywatel ma zaufać, ale zaufać w taki sposób, że jak zechce coś sprawdzić, to wszystko okaże się być w porządku.

Można było sprawę odpuścić, ale mieszkańcy mają prawo wiedzieć ilu urzędników, za ile i za co zostało nagrodzonych. W końcu pośrednio są to nagrody wypłacane przez mieszkańców. Redakcja bezskutecznie oczekiwała na odpowiedź, stąd sprawa znalazła finał w WSA. Burmistrz oczywiście przegrał. W sprawie nagród, wsparcia udzieliła Sieć Obywatelska Watchdog Polska. W 2016 trzykrotnie pytano urząd. Jedno z zapytań trafiło do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Odpowiedzi są niekompletne. Sprawa ponownie znajdzie się w WSA? Jak pisze autor: Urzędy przyzwyczaiły nas, że chwalą się wyłącznie sukcesami, a o innych sprawach nie chcą informować. Szczególnie chętnie informują i proszą o publikację w sprawach błahych z punktu widzenia mieszkańców, ale za to "wielkich" wizerunkowo dla samej władzy. Zasada jest prosta. Im mniej ważne, tym mocniej pokazujemy.

Tak, po namyśle, zastanawiam się, czy to nie są nagrody za to, że się wykonuje należycie powierzone obowiązki i czy za to, poza punktem o inicjatywie, w ogóle powinno się nagradzać? Bo za nie wykonywanie należycie obowiązków, to się powinno chyba zwalniać, a nie pozostawiać bez nagrody z tzw. gołą pensją. Płaci Wam ktoś premie za to, że się nie spóźniacie do pracy i robicie to, co macie w zakresach czynności? Jak najbardziej powinno się premiować cenne inicjatywy, ale ponieważ to obywatele są ich płatnikami, powinni wiedzieć, które to są i komu je zawdzięczają. Imiennie.
A jeśli to dodatki do niskiej pensji, to nie twórzmy fikcji. Pole do dyskusji pozostaje otwarte, tak jak otworzył je autor artykułu.

Dlaczego to jest istotne? Bo pewnie nie musimy płacić wyższego podatku od nieruchomości po to, żeby Pani X dostała nagrodę w wysokości 3 tys. zł za to, że w terminie załatwia sprawy. I pewnie nie muszą nam podnosić podatku od środków transportu po to, żeby Pan Y dostał dwa tysiące za uprzejmość wobec petentów. Ani rolnego. Opłaty targowej też nie. Gminy mają prawie 40% udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych. Po ludzku, prawie połowa tego, co ci zabiera pracodawca dostaje twój urząd gminy. Nie obchodzi cię, co robią z twoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi? To opróżnij portfel przez okno.

Ostróda Online
Trwa ładowanie komentarzy...